W miniony weekend odbyły się pierwsze w historii, ogólnoświatowe zawody rolkowe w formule on-line’owej. Oczywiście za taki stan rzeczy musimy obwinić pandemie, która w wielu krajach na świecie sparaliżowała życie społeczne. Duże propsy dla Jojo i chłopaków, że nie poddali się i wyszli z nowym ciekawym pomysłem. Rolkarze z całego świata ochoczo przystąpili do tej namiastki rywalizacji, ale my się skupimy na wydarzeniach, które miały miejsce w naszej wspaniałej Polsce. Tutaj ogromny props leci w stronę Pawła Komosy, który po raz kolejny stanął na wysokości zadania i ugościł wszystkie ekipy pod swoim Sipowo Zipowym dachem.

Arena walk

Pierwsze chalenge można było już wrzucać w czwartek, ale to dopiero piątek był dniem w którym rozpoczęło się „czelendżowe piekło” 🙂 Najpierw Skateroom w Dąbrowie, później Sip Zip stały się areną zmagań Teamów z całej Polski. Do wykonania było ponad 240 zadań, które okazały się nie tyle trudne same w sobie, co ich ilość i potrzebna do tego organizacja. Ten kto myślał że będę liczyć się głownie umiejętności rolkowe dość szybko przekonał się o swoim błędzie. Do zrobienia była cała masa zadań wymagających umiejętności graficznych, dużo retuszy, dużo zadań czysto tekstowych, czasem nawet literackich. Z rolkowych były te zarówno możliwe do zrobienia na parku, jak i te które wymagały streetu.Piątkowy wieczór pokazał, że to nie taka bułka z masłem, co zostało mocno obgadane podczas nocnego spotkania u państwa Komosów (znowu dzięki!).

Majki jako AB

Piękne sobotnie słońce było idealnym tłem dla dalszej rywalizacji. Po porannej części „photoshopowej”, można było przystąpić do zadań streetowych. Wprawdzie w cieple, ale za to brodząc w śniegu i błocie ekipy wałczyły o drogocenne punkty.

MaJki na streetku

Sporym wyzwaniem okazała się sama aplikacja. Nie tylko nie można było w żaden sposób segregować i filtrować zadań, ale jeszcze były one zatwierdzane z olbrzymim, czasem nawet dobowym opóźnieniem i nikt do ostatniej chwili nie mógł być pewien ilości punktów.

Maciek Kubis w „full pajpie”

Późnym popołudniem miał nastąpić wielki finał czyli wspólna sesyjka i ostatnie zadania. W Polsce cały czas wysoko była ekipa z Krakowa (majami coś tam), Rolkowo Tarnowskie, Hop Hop Damiany no i oczywiście Cranks/Properpants. Ostatecznie wygrała niemiecko/austriacka ekipa TWG, ex equo z 3 innymi ekipami w tym z Tarnowskimi, co bardzo dziwi patrząc na tabelę z końcową punktacją. Tak czy siak gratulujemy.

WInners

Całe wydarzenie zakończyło się klasycznym melanżykiem na Sipie, można było się napić drineczka od Kielana, pogadać, a nawet potańczyć. Wieczór ładnie przypieczętował Hary odpalając prawdziwą, skejtowską gaśnicę.

drinki z DK’em
Sebastian łapie flow
Harry, Paweł, Najda i odkurzacz

Czy Winterclash w wersji online to hit? Na pewno ciekawe , nowe doświadczenie, duża lekcja współpracy, ale jednak weekend z nosem w telefonie to chyba gorsze rozwiązanie niż luzacko spędzony czas z ziomalami, którym patrzysz w oczy. Miejmy nadzieje, że nie prędko powtórzy się potrzeba takiej rywalizacji i za rok spotkamy się na normalnym Winterku, a już wkrótce na naszych rodzimych eventach. See you soon!