Serial Stranger Things platformy Netflix z 2016 r. z dnia na dzień stał się hitem na całym świecie, reaktywując i definiując na nowo trwającą do dziś modę na retro, a co za tym idzie – pogłębiającą się tęsknotę za starymi czasami. Jedno jest pewne: nostalgia jest dzisiaj mocno w cenie.

Nic więc dziwnego, że i w naszym industry w ostatnich latach pokuszono się o łatwy zarobek:

  • limitowana edycja Aeonów od USD na 20 lecie istnienia marki, a dokładniej: pomalowanie Aeonów w barwy kultowych pro modeli z dawnych lat. Problem w tym, że rolki zostały dosłownie pomalowane i już po kilku jazdach wyglądały delikatnie mówiąc jak gówno.
  • powrót legendarnych 5th Elementów od Rocesa. Tutaj mówimy praktycznie o dwóch zupełnie różnych modelach, gdzie jako takie podobieństwo kończy się w sferze wizualnej.

oraz mój faworyt:

  • Razors Shima 1 reissue. Wydane z okazji 20 lecia wypuszczenia pierwszej pro rolki Razorsa Briana Shimy. Rolka niby podobna, ale jednak nie do końca. Nawet nie zadbano o tak ikoniczny szczegół jak nazwisko Brian’a wyszyte z tyłu wysokiego linera, które tak jak w oryginale powinno wystawać ponad cholewkę, a które w takim wydaniu kompletnie traci sens. Nie wspominając o wsadzeniu do płóz Featherlight 3 (które są stworzone wyłącznie do jazdy w ustawieniu anti-rocker) ośmiu 59 milimetrowych, fatalnych kół GC.

I co? Rolki rozeszły się jak świeże bułki.

Tym bardziej cieszy więc fakt, gdy ktoś przyłożył się do swojej pracy i zrobił to dobrze, mając świadomość, że wcale nie musi.

DEAD Wheels założone przez Adama Johnsona wraz z Alexem Broskowem po raz drugi (po świetnym DRUX) połączyło siły z ojcem chrzestnym rolek – Arlo Eisenbergiem oraz samym Randy Spizerem co poskutkowało stworzeniem kolejnej nostalgicznej bomby.

Randy Spizer przez wielu uważany jest za pierwszego prawdziwego pro rolkarza. Roadhouse był poster boyem – w czasie największego boomu rolek w połowie lat 90’tych tysiące dzieciaków w stanach chciało być jak on, jego życie było spełnieniem amerykańskiego snu. W wieku 15 lat był już sponsorowany przez Senate oraz 976, zarabiał kupę siana, a jego sekwa w VG 3 z 1996 r. była pierwszą w historii (!) sekwą w filmie rolkowym.

W 1997 wygrał ASA World Championship czym przypieczętował swój status. W okolicach 2002 r. założył wraz z Louie Zamorą firmę produkującą dziwne jak na tamte czasy rolki: Deshi – protoplastę dzisiejszych USD Carbon.

Randy z czasem zniknął z radaru, zajawił się łowieniem ryb, ale w okolicach pandemii z 40stką na karku, naprawdę niezłej fizycznej i rolkowej formie zaczął się uaktywniać w socialach.

25 lat po wypuszczeniu przez Senate’a jednego z najbardziej kultowych produktów rolkowych w historii – kolorowe anti-rockery Roadhouse powracają. Na początku weekendu wjechało promocyjne video pt. „Roadhouse & friends”, nagrane i zmontowane oczywiście przez Adama Johnsona. Promo mocno przypomina vibem stare produkcje Videogroove: ziomale, przebitki, muzyka – usłyszymy tutaj chociażby Don’t Sweat the Technique prosto z retro już gry Aggressive Inline. Zresztą nawet jakość obrazu została celowo pogorszona. Naprawdę można się poczuć jakby oglądało się produkcje z tamtych lat. Randy dalej potrafi wyjaśnić na streecie, zresztą fakt, że sam Blade God robi sobie z nim selfie zamyka temat.

A jak prezentuje się sam zestaw? Oprócz anti-rockerów ze zmodernizowanym profilem z w zestawie znajdują się 4 normalne koła w tych samych barwach, pin, zestaw naklejek i kart kolekcjonerskich z tytułowymi przyjaciółmi. Oczywiście strona graficzna została zaprojektowana przez Arlo, twórcę pierwowzoru.

Skąd w ogóle pomysł na multikolorowe koła? Senate był mistrzem marketingu. Pudełko w które zapakowano anti-rockery było stylizowane na pudełka Crayola Crayons – popularnych w USA kredkach świecowych, a koła miały kolory kredek. W końcu był to pro model dziecka, no nie? 

Oryginalna edycja:

Istnieje również możliwość zamówienia 4 setów kół w zestawie aby mieć mieć koła w jednym kolorze, co jest drogą, ale jednak jakąś opcją dla kogoś kto nie lubi mieć oczojebnego setupu.

Niestety zestaw można zamówić tylko poprzez stronę DEAD’a, ale na otarcie łez chłopaki przygotowali klasyczne białe koła z kolorową grafiką i w chwili publikacji video koła pojawiły się w sprzedaży części skate shopów na całym świecie. W Europie obecnie można je dostać w Locoskates. Nasz rodzimy Hedonskate niestety coś jest na zawiasie ostatnio.

Osobiście mocno polecam wszystkim koła Dead, które obok Undercoverów (ta sama fabryka) są najlepszymi pod względem jakości kołami na rynku. Dodatkowo jest to brand założony i prowadzony przez skejtów więc wybór powinien być oczywisty.